chorobowo u Julii zdiagnozowano chorobę Perthesa. nasza służba zdrowia ma w ofercie propozycję leczenia rodem ze średniowiecza - w gips na 4 lata, potem zobaczy się co dalej. wrr!... dlaczego moja córka choruje na chorobę, która w przeważającej większości dotyczy chłopców?! dlaczego lekarz prywatny boi się zaproponować leczenie alternatywne i odsyła do placówek państwowych? dlaczego leczenie prywatne, tam gdzie lekarz zdecyduje się na prowadzenie, kosztuje krocie? gdzie, do jasnej cholery, podziewają się moje składki chorobowe? przecież gips tyle nie kosztuje, ile przez 15 lat wrzucam do wspólnej kasy!? ja wiem, solidarność społeczna itp. itd. wiem, ja też kiedyś będę stara i prawdopodobnie będę korzystała z pomocy z tego źródła. wiem to wszystko. ale na chwilę obecną oprócz rozpaczy trafia mnie szlag. wytłumacz ruchliwej siedmiolatce, że nagle, z dnia na dzień, nie może używać swoich nóg, bo jej się psują. jak teraz wyglądają moje komentarze z cyklu: "po to masz nogi, żeby chodzić"?... utrzymaj ją w jednym miejscu zezwalając jedynie na drogę do siusiu. znajdź argumenty, aby wyjaśnić jej bratu bliźniakowi, dlaczego ona może się wylegiwać w łóżku i bawić do 10 w nocy, a on nie i czemu musi rano wstać i iść do szkoły, a ona nie. kończy się tydzień nasz inhalacji AMSA w Kajetanach. poniedziałek był trudny, bo Aluś i Julia nie wiedzieli, czego się spodziewać i byli przerażeni warczącą i drżącą maszyną oraz wtyczkami do nosa. we wtorek było lepiej, bo już wiadomo, na czym ta zabawa polega, ale wystraszyła ich pani lekarka, która długą, grubą igłą dolewała lekarstwa do pojemniczka inhalującego tuż obok buzi. we środę pomstowałam na zaśnieżoną drogę, która normalnie zajmuje mi max 20 min, a jechałam ponad godzinę. we czwartek dzieci oddychały cudownie regularnie i prawidłowo oraz zaproponowały, aby narysować podziękowania dla Pani lekarki, która podłączała aparaturę. dziś, Alu zdecydował, że będzie odważny i pierwszy usiadł do oddychania :-) tydzień czasu na dostosowanie - długo? kilkakrotnie zabierałam się za opisanie jak Adaś uczy się czytać, ale umykało. teraz nie mam z kim pogadać, choć gadać się generalnie oduczyłam. wychodzi na to, że produkcja następnego pokolenia, z której byłam niezwykle dumna, jest bez wyjątku mocno wadliwa... 2012-02-17 15:00:04 skomentuj (0) jak cię widzą, tak cię piszą... by Julia
2011-11-25 19:25:29 skomentuj (2) cytat
Budzisz się któregoś ranka i nic już nie jest takie samo. Coś ciepłego i lepkiego kapie ci na nos, wokoło wszystko zdemolowane, zza ściany słychać okrutne wrzaski. Witamy w apokaliptycznej przyszłości pełnej potworów. Na początek dobrze jest określić stopień zagrożenia... 2011-11-24 16:02:16 skomentuj (1) uczniowie
2011-11-18 21:23:30 skomentuj (2) opinia psychologa dla psychiatry - nieharmonijny rozwój funkcji - trwałość i pojemność pamięci bezpośredniej, związanej z koncentracją uwagi - poniżej normy - rozumienie i ocena sytuacji społecznych - poniżej normy - nadpobudliwość psychoruchowa - męczliwość - wada wymowy - deficyty funkcjonowania analizatora wzrokowego i słuchowego - obniżona sprawność grafomotoryczna - duża potrzeba akceptacji i uznania - konieczna diagnoza w kierunku ADHD taaak... do NFZtowego psychiatry trudno się dostać. dojrzewam do myśli o płatnej wizycie. nowa terapeutka zasugerowała rozważenie farmakoterapii oraz zmiany szkoły i dążenie do pracy w klasie integracyjnej. nie zdawałam sobie sprawy, że to idzie tak szybko w niedobrą stronę. zaczynam mieć coraz mniej czasu 2011-11-16 19:40:02 skomentuj (3) wysoki stopień zamotania idąc do toalety w fabryce wzięłam ze sobą kartę identyfikacyjną i machnęłam nią z roztargnieniem na wysokości włącznika światła. żeby móc przejść przez drzwi w sposób zarejestrowany. i oddać zarejestrowane siku. a to dopiero poniedziałek - strach się bać ;-) 2011-11-14 18:29:53 skomentuj (0) adhd mamy wstępną diagnozę. teraz psychiatra, badanie przedmiotowe, rejonowa poradnia psychologiczno-pedagogiczna, równolegle wniosek do komisji orzekającej, uzupełniona o zaświadczenie z kajetan oraz trzy wcześniejsze opinie... sugestia kwalifikacji do klasy integracyjnej, wystąpienia o asystenta dziecka lub indywidualny tok nauczania. ciekawe, co uda się zorganizować... 2011-11-09 19:43:55 skomentuj (4) mam problemy 1. z doprowadzaniem pomysłów wcielonych w życie do końca 2. podejrzewam, że jestem dorosłym dzieckiem z ADHD 3. trudno mi w wielu sytuacjach powiedzieć, co na prawdę myślę 4. mój idealizm jest rozbrajający 5. potrzebuję pomocy w komunikacji wewnątrzrodzinnej 6. za mało wierzę w swoją siłę 7. reaguję silnie zarówno na pochwały jak i kary 8. bywam zbuntowana 9. brak mi cierpliwości 10. brak mi umiejętności dyplomacji 2011-11-03 23:32:41 skomentuj (3) czwarta opinia
najnowsze spotkanie ze specjalistką, polecaną przez terapeutów z SWPS, zaowocowało nowym podejrzeniem: wczesne ADHD. cóż... dołożę je oczywiście do kolekcji już posiadanych i raz jeszcze zbiorę dokumenty do Zespołu Orzekającego oraz wrócę do zachwyconej Adasiem pani psycholog z rejonowej poradni, dedykowanej szkole. muszę jeszcze tylko odnaleźć bogaty w rozmaite treści dzienniczek syna z ubiegłego roku, bo tegoroczny kwitnie w tornistrze i zachwyt może nieco straci na ostrości. muszę również poszukać w necie trochę wskazówek pomocnych w nauczeniu dziecka opanowania własnych stanów oraz sposobów na autokontrolę własną. 2011-11-03 11:59:12 skomentuj (0) diagnoza problem mojego najstarszego syna: adaptacja i z zaburzeniami koncentracji uwagi w szkole, która poprzedzona była problemami adaptacyjnymi i brakiem uznania autorytetów w przedszkolu. Adaś od początku bieżącego roku uczestniczy w grupowej terapii pt. nauka umiejętności społecznych, prowadzonym przez terapeutów z Akademickiego Centrum Psychoterapii przy SWPS. o problemach syna próbowałam rozmawiać z psychologiem dedykowanym przedszkolu, a faktycznie pracującym w szkole. niestety, w przedszkolu nie widział nic, co powinno mnie martwić. w szkole, nie mógł już nazywać mnie "przewrażliwioną matką, która nie umie wypuścić dziecka spod spódnicy" - 32 kartkowy dzienniczek ucznia wypełniony był negatywnymi uwagami nt zachowania chłopca. pan psycholog nagle stwierdził, że problemy z nadpobudliwością o charakterze lękowym powinny zostać zdiagnozowane, a rodzice powinni wprowadzić więcej harmonii w życie dziecka m.in. stosując dobrą, staroświecką dyscyplinę wobec nieposłusznego smarkacza. taaak... i powiedzcie mi, że skończyliśmy z paleniem czarownic w średniowieczu... w wieku 4 lat Adaś przez okrąglutki rok, co tydzień, uczestniczył w wielce skomplikowanych badaniach, które niestety nie zakończyły się żadną oficjalną notatką lekarską, z uwagi na rezygnację lekarza ze współpracy z ośrodkiem. w połowie trzeciej grupy wychowawczyni przedszkolna zasugerowała "terapię zajęciową", którą stosuje się jako leczenie u dzieci z różnymi dysfunkcjami psychicznymi (autyzm, ADHD i wszelkie jego odmiany). wkurzyłam się i złośliwie pytałam, skąd u niej takie zdolności diagnostyczne, bo terapia ta jest leczeniem, a z medycznego punktu widzenia najpierw następuje diagnoza. jednakże bazując na wiedzy sieciowej, z której wynikało, że 70% dzieci wychodzi z tego trudnego okresu - tylko co się z nimi dzieje do tego czasu? - zdecydowałam się na drążenie tematu. i tak zaliczyliśmy lokalną poradnię, gdzie pani psycholog świetnie nawiązała kontakt z Adasiem i wypisała mu najlepsze referencje w bezpośrednich interakcjach międzyludzkich. a potem, już za poradą pedagoga szkolnego, drugą poradę w Większym Mieście, gdzie pani doktor w euforii podsumowała "typowy Asperger" i była gotowa do napisania diagnozy natychmiast. po trzecim spotkaniu wypierdnęła notatkę na pół strony, w której bąkała, że rzeczywiście dziecko MA problemy, ale proponuje, aby pozostawało ono pod opieką poradni w chwilach największych przełomów. i tak trafiłam do SWPS. moja kuzyneczka zaprosiła mnie na bezpłatną diagnozę, a to słowo stało się dla mnie magnetycznym słowem-kluczem. skusiłam się. przebadane zostały bliźniaki, a w efekcie zapisałam Adasia na terapię grupową. moim zdaniem, jego zachowanie ulegało powolnym acz znaczącym zmianom. zauważyła to akże szkoła, która przypisała sobie sukces. po pierwszym niefortunnym roku, podjęła bowiem także swoje kroki: niegrzeczne dziecko było wyprowadzane do gabinetu psychologa i tam spokojnie grało sobie na komputerze, gdy tymczasem nauczyciel mógł kontynuować zabiegi edukacyjne na pozostałej grupie uczniów. nie jestem w stanie ocenić, czy to dobre czy złe podejście, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. moim skromnym zdaniem nauczyciel, który nie potrafi sobie poradzić z dzieckiem pomimo nastu lat doświadczenia, potrzebuje kursów dokształcających. szkoła, która zamiata problem pod dywan - bez komentarza. na moje nieszczęście SWPS nie jest ośrodkiem akredytowanym przy Ministerstwie Edukacji, dlatego też pięciostronnicowe zalecenia do pracy z moim synem spotkały się z bardzo chłodnym przyjęciem ze strony szkoły. mało tego - zaproponowano konkurencyjne zalcenia. na moje szczęście, SWPS nawiązał współpracę z przychodnią pedagogiczno-psychologiczną, która spełnia wymogi systemu szkolnictwa, ale żeby nie było tak pięknie - diagnoza może powstać tylko w REJONIE. i tak kończy się bajka o niegrzecznym chłopcu z podejrzeniem ADHD oraz jego nadopiekuńczej matce. ale ja jestem już nieco skrzywiona przez życie i złośliwa - nie popuszczę. teraz to już nie tylko w trosce o przyszłe sukcesy edukacyjne dziecka, ale także dla własnej satysfakcji. 2011-10-27 17:17:24 skomentuj (1) |